Jednodniowy wypad do Pragi

Po dłuższej przerwie chcielibyśmy pokazać wam Pragę. Stolicę Czech w jednodniowej pigułce.
Pragę odwiedziliśmy przy okazji wypadu na majówkę do Kudowy Zdrój. Stwierdziliśmy, że warto spędzić tam jeden dzień jak już jesteśmy przy granicy.

Panorama Pragi z Hradczan

Jak to studenci naszym środkiem transportu był pociąg. Musieliśmy jedynie dostać się do Nachodu busem z Kudowy. Teraz może coś o kolejach w Czechach.
Wszystkich studentów uczulam, że ulgi studenckie nie są respektowane w czeskich kolejach. Tak samo w Polsce ulgi przysługują tylko studentom z polskich uczelni. České dráhy (ČD) takie nasze PKP tylko mniej skomplikowane nie jest jedynym przewoźnikiem kolejowym w Czechach. W niektórych regionach istnieją także inni przewoźnicy, jednakże z ČD dojedziemy wszędzie i to nawet z najmniejszej wioski kilka razy dziennie odjeżdża pociąg. Dużo linii nie jest zelektryfikowanych, ale nawet te jedno torowe są regularnie obsługiwane przez zespoły spalinowe takie nasze szynobusy. A tak na marginesie od kilku lat w Czechach jeżdżą już Pendolino.

Panorama Pragi z Hradczan

Także startowaliśmy z Nachodu. W kasie kolejowej nie było problemu nawet po polsku dogadać się z panią gdzie i jakie bilety chcemy. Tu może mała dygresja na temat ceny biletów. W Polsce im dalej się jedzie tym w przeliczeniu na 1 km nasza podróż jest tańsza. W Czechach jest jednakowa stawka za każdy przejechany kilometr. Ale za to posiadają bardzo ciekawe zniżki. Pierwszą z jakiej skorzystaliśmy to zamówienie od razu biletu powrotnego. Zniżka -5%. Następną była zniżka grupowa. W Czechach zaczyna się ona od 2 osób. Pierwsza osoba płaci normalną stawkę, druga 70% biletu a trzecia i każda następna 50% biletu. Byliśmy w czwórkę, więc bilety wyszły nam naprawdę tanio, coś w okolicy 850 koron, czyli 140 zł za 4 bilety powrotne do Pragi. 35 zł na 160 km przejechanych koleją. Czekała nas tylko jedna przesiadka, która była skorelowana z pociągiem do stolicy. Pierwszym pociągiem dojechaliśmy do Starkoć po 15-minutowej przejażdżce spalinowym składem. Stacja prawie w polu, z daleka widać jakieś małe domki. Żużlowe usypane „perony”. No nic tu mamy się przesiąść. Jak to Polacy zastanawialiśmy się ile spóźni się pociąg a tu niespodzianka 3 minuty przed czasem. Skład podobny coś do naszych TLK tylko, że bez przedziałów. Po 2 i pół godziny jazdy docieramy do Pragi. Dworzec podobny od starego dworca we Wrocławiu , jednak tutaj z peronów od razu wchodzimy do galerii z której od razu udajemy się w kierunku metra. Szybkie rozeznanie jaki kolor linii metra i w jaką stronę jedziemy, kupujemy bilety w biletomacie i jedziemy pod ziemię. Stacja metra dość głęboko pod ziemią, końców schodów ruchomych nie widać a w dodatku reklamy po obu stronach schodów umieszczone są pod takim kątem, że człowiekowi aż kręci się w głowie, ponieważ błędnik szaleje. A i bilety na komunikację miejską obejmują każdy środek transportu i wynoszą 24 korony za 30 min lub 32 korony za 90 minut.

Bardzo ładne drzewko koło Zamku Królewskiego

Zdecydowaliśmy się na zwiedzanie Pragi „z górki”. Czyli dojazd metrem do Hradczańskich murów, spacer pod górkę przy nich a potem cały czas z górki. Wybierając ścieżkę przy murach można cały czas podziwiać panoramę Pragi. Po 15 minutowym spacerze dochodzimy do końca murów gdzie wkraczamy na plac zamkowy. Kilka kroków i jesteśmy już przy Katedrze św. Wita z jednymi z największych witraży w Europie. Aby dotrzeć do Mostu Karola poszliśmy wąskimi uliczkami, które nie są aż tak zatłoczone jak centrum Pragi a gdzie mogliśmy obejrzeć ciekawe pamiątki, chociażby takie jak Krecik lub mydło z dodatkiem popularnej trawki. Pogoda od początku pobytu w stolicy nie rozpieszczała nas bo cały czas kropiło, ale czym bliżej centrum tym robiło się ładniej. Dojście do mostu Karola jest banalnie proste z Hradczan, ponieważ cały czas trzeba kierować się „z górki”. Dochodzimy do mostu i już wiemy że naprawdę dużo ludzi z różnych stron świata przyjeżdża do Pragi. Bardzo ładny punkt z którego można podziwiać Most Karola znajduje się po prawej strony mostu idąc w stronę rynku. Dalej aby dojść do rynku wystarczy iść za tłumem. Dochodzimy na rynek, a tam tak jak na moście bardzo dużo ludzi różnych narodowości. Podziwialiśmy oczywiście zegar astronomiczny, stały punkt każdej wycieczki.

Katedra św. Wita

Iwona oczywiście wyczarowała gdzieś niedaleko rynku sklepik z koralikami. Oczywiście był to nasz jedyny punkt, który mieliśmy już dawno zaplanowany w naszych planach przed wyjazdem. Po długim już zwiedzaniu czas przyszedł aby coś zjeść. Ale byłem na to przygotowany i wcześniej poszukałem czeskiej knajpy gdzie można zjeść regionalnie i napić się także regionalnie. Knajpka nazywała się „V Cipu” ponieważ znajdowała się na ulicy „V Cipu”. Szybkie zerknięcie na mapę i po kilku uliczkach, paru skrzyżowaniach jesteśmy na miejscu. O dziwo dość dużo ludzi, choć to już nie okolice rynku. Pierwsze pytanie kelnera: Piwo?. No to wiedzieliśmy, że dobrze trafiliśmy. Oczywiście każdy zamówił czeskie piwo i wybieramy coś do jedzenia. Zamówiliśmy oczywiście knedliczki z gulaszem. W między czasie przyszło piwo w dużych ciężkich kuflach, tak jak lubię. Dania cenowo kształtowały się tam w okolicach 10-20 zł. Najedzeni do syta udaliśmy się na dworzec w celu sprawdzenia jak do niego dojść, gdzie się znajduje. Jak wiedzieliśmy już, że dworzec jest niedaleko odwiedziliśmy jeszcze jedno miejsce. Był nim Plac Wacława. Centrum życia nocnego Pragi ale także oferujące rozrywkę i wydarzenia kulturalne. W koło placu jesteśmy w stanie dostać wszystko co tylko byśmy chcieli. Plac jest bardzo długi i także bardzo dużo ludzi oblega liczne knajpki, sklepy i kafejki. Nareszcie gdy chodziliśmy  po placu, zaświeciło słońce. Na sam koniec Praga nas chciała miło pożegnać. I tak nadszedł koniec naszego jednego dnia w Pradze. Udaliśmy się na dworzec. Tam spotkała nas niespodzianka, gdyż na każdym polskim dworcu z dużym wyprzedzeniem podawane są perony z jakich odjedzie dany pociąg. W Pradze jednak jest inaczej. Na 15-20 minut przed odjazdem dopiero na tablicy pojawia się peron z jakiego mieliśmy odjechać. Co kraj to obyczaj.

Most Karola

A i jeszcze jedna przestroga. Jeżeli chcecie wymienić złotówki na korony róbcie to w Polsce, chyba że zbraknie wam to wtedy w Czechach szukajcie kantorów gdzie z daleka napisane jest że nie pobierają podatków. Nacięliśmy się  tak na dworcu w Pradze gdzie nigdzie nic na ten temat nie pisało.

Przyszła żona na Placu Wacława

Mam nadzieję, że taki skrót naszej wycieczki wam się podoba. Jeśli macie jakieś pytania ponieważ sami organizujecie wyjazd do Czech lub Pragi, śmiało możecie zapytać nas.

RM

3 Komentarze

  1. Tyle zapłaciliście za bilety w obie strony? Planuję podróż na 6 osób z Czeskiego Cieszyna więc trochę dalej, ale nie bardzo się orientuje co i jak

    • Dokładnie cena jest za podróż w 2 strony. Strona internetowa CD (nasze PKP) jest w języku angielskim także spokojnie można wszystko znaleźć. W razie problemów proszę o kontakt na maila.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.